Wyszłam żegnać go do przedpokoju. W złotym kurzu postałam chwilę. Na dzwonnicy cerkiewki spokojnie, Uroczyście dzwony dzwoniły. Porzucona!... Jakie śmieszne słowo — Jakbym była kwiatem albo chustką... Ale oczy patrzą już surowo W pociemniałe, ogromne lustro.
Wyszłam żegnać go do przedpokoju.
W złotym kurzu postałam chwilę.
Na dzwonnicy cerkiewki spokojnie,
Uroczyście dzwony dzwoniły.
Porzucona!... Jakie śmieszne słowo —
Jakbym była kwiatem albo chustką...
Ale oczy patrzą już surowo
W pociemniałe, ogromne lustro.
zobacz